Strona 12 z 12
Magazyny i Fabryki
: pt lis 19, 2021 9:14 pm
autor: Tkacz Losu
Budynki przeznaczone na przechowywanie różnych produktów. Zwykle są blisko fabryk. Niektóre są bardziej strzeżone inne wcale. W pobliżu magazynów nie ma budynków mieszkalnych.
Fabryki zaś są głównym miejscem pracy zwykłych mieszkańców miasta. Produkują zwykle podzespoły do maszyn ale nie brak tutaj takich miejsc jak rzeźnia.
Re: Magazyny i Fabryki
: pt lis 01, 2024 10:06 pm
autor: Khalid Grayter
Prawda to rzecz dość względna. Sam również wolałby wylądować u siebie. Uniknąłby niewygodnych pytań, ani które średnio miał obecnie siły. Nie obchodziło go czy ktoś z nią mieszka czy nie. Życie tutejszych psów go nie interesowało. Wyjątkiem było to, jak maja jakieś ważne funkcje w mieście. Cała reszta mogłaby wyginąć.
Re: Magazyny i Fabryki
: pt lis 01, 2024 10:21 pm
autor: Nari Orecev
Chciała żeby wyjście z szybu było już blisko a wręcz zasięgu wzroku. Jeszcze kwestia tego gdzie się znajdą, ostrożności nigdy nie za wiele.
Jak na zawołanie Nari ujrzała światełko w tunelu przez co mogła nieco odetchnąć z ulgą. Mimo wszystko posadziła mężczyznę sprawdzając czy nikogo nie ma a jeśli tak było zaczęła sprawdzać czy krata od szybu nie ma żadnych śrub. A jeśli się takowe nie znalazły podniosła ostrożnie kratę używając widmowego kroku i rozglądając się czy droga wolna. Jak tak było cofnęła się po bagaż i wraz z nim opuściła szyb wentylacyjny. Cały czas go trzymając aby nie ujawnić ich obecności. Wszystko ładnie poprawiła oddalając się z Khalidem do tego budynku.
Widmowy krok -20pkt na 2 tury
Eliksir bezwonny 2 tury
Re: Magazyny i Fabryki
: pt lis 01, 2024 10:23 pm
autor: Khalid Grayter
To co sie ostatnio wydarzyło było dla bibliotekarza tak bardzo abstrakcyjne... Czy wszyscy musza go bić? Gdzie sie podział cywilizowany dialog i zrozumienie słowa "nie". Czasy sie zmieniły eh. Nie komentował już niczego.
2zt
Re: Magazyny i Fabryki
: ndz maja 31, 2026 8:25 pm
autor: Mephisto Kudo
Było dość późno kiedy dotarłem do magazynów, przekrzywiłem głowę raz w jedną raz w drugą stronę. Słysząc jak coś przeskakuje mi w karku. Rozejrzałem się za odpowiednim budynkiem zaciskając w pięści karteczkę, wcisnąłem ją w kieszeń.
Wszedłem bocznym wejściem wcześniej rozglądając się czy nikt mnie nie widzi. Ogólnie na zewnątrz panowała cisza zaś jak wszedłem do środka to jakbym się znalazł w innym świecie. Musiałem przyznać, że ziomek od wyciszenia czy czegoś tam jeszcze wykonał świetną robotę.
Poszedłem do miejsca zawodników, bo w sumie byłem jednym z nich. Ostatnimi czasy często brałem udział w walkach poza oczami władz. Arena nie przysyłała mi żadnych wezwań a po tym wszystkim co się wydarzyło musiałem się jakoś oczyścić.
Kiedy przyszła moja kolej stanąłem na ringu mając owinięte ręce bandażami jakbym miał rękawiczki, podskakiwałem z nogi na nogę po wcześniejszej rozgrzewce. Mam nadzieję, że wcześniejsza wizyta na siłowni da mi jakieś efekty. Pewnie się łudzę ale no.
Rozległ się gong ziomek, z którym się mierzyłem nie wyglądał jakoś specjalnie jako fighter ale no, trzeba się mieć na baczności. Nie wyprowadziłem pierwszego ciosu czekając na niego i jego ruchy. Trzeba poznać przeciwnika ale skubaniec okazał się szybki, nie wszystkie ale dość dużą ilość ciosów udało mi się uniknąć czy zablokować ale no. Dostało mi się w skórę, nie pozostawałem mu dłużny bo też został obity ale no. Przegrałem...
Tak czułem rozżalenie ale też to zmotywowało mnie do doskonalenia siebie jako wojownika. Nie mogę pozwolić aby ktoś taki mógł nade mną górować. Dawałem w ciry większym i silniejszym od siebie. Trzeba się wziąć w garść.
Z obolałym pyskiem, żebrami i nie powiem jeszcze czym wróciłem do domu.
zt
Re: Magazyny i Fabryki
: pn cze 01, 2026 7:23 pm
autor: Mephisto Kudo
Dzisiaj postawiłem sobie za cel nie przegrać. Tak! Tego będę się trzymał! A jak! Dzisiaj jest mój dzień. Przed wejściem do magazynu rozejrzałem się a później wlazłem. Chociaż czy mi zależało, żeby nikt mnie nie widział? Nie. Więc no.
Jak zwykle tutaj panował rumor ale taki no przyjemny. Ten dźwięk łamanych kości, jęki ziomeczków czy ten zapach potu i krwi. tak, tutaj czułem, że mogę być sobą bez ogródek.
Zgłosiłem się, że no już jestem i z kim będę walczyć i no. Okazało się, że z tym samym gościem co mi łomot spuścił. Nie tak duży ale jednak, ważne że będę miał okazję się no odegrać. No aż nie mogłem się doczekać.
Z uśmiechem na ryjku wszedłem na ring pomachałem ochoczo do przeciwnika na co ten się skrzywił a mnie to lotto. Ha ha ha, Jesteś mój powiedziałem w duchu. Ach... Rozległ się dźwięk gongu, ach coś przyjemnego dla mojego obolałego uszka. Tym razem to ja doskoczyłem do niego zadając od razu kilka ciosów w klatkę piersiową pod żebrami. No ziomek w tym czasie zdążył mnie sięgnąć i moja piękna mordka będzie miała pizdę pod okiem ale no cóż. Było warto! I kilka uników, odskok i doskok. Ponowne przywalenie w te same miejsca pod żebrami. Ooooo tak i w splot słoneczny, z nieodpartym uśmiechem na mordzie patrzyłem jak ziomek gaśnie. Aż oblizałem swoje wargi chcąc jeszcze mu przywalić. I chuj mnie podciął prze co wylądowałem na glebie a ten z ledwością łapał oddech chcąc mi dowalić ale nie dzisiaj. Zaparłem się nogami, zrobiłem wyrzut z biodra przez co przeciwnik przeleciał nad moją głową. Oooo tak! Zerwałem się na równe nogi odwróciłem go twarzą do siebie i zacząłem okładać raz po raz aż mnie nie odciągnęli od niego. Chociaż na odchodne dostał jeszcze z buta.
Wysłuchałem kazania i no, zabrałem swoje rzeczy. Z pizdą pod okiem poszedłem do siebie, nie miałem ochoty na oglądanie innych walk.
zt